W ślady ks. Musiała i Sióstr Syjonu. S. dr Katarzyna Kowalska NDS o pracy dla pokoju

S. dr Katarzyna Kowalska NDS odebrała Nagrodę im. ks. Stanisława Musiała za inicjatywy na rzecz dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. W kontekście wojny i wzrostu antysemityzmu, podkreślała, że dialog jest koniecznością. Cytując rabina Tarfona z „Pirke Awot”, podsumowała swoje powołanie: „Nie jesteś zobowiązana do ukończenia pracy, ale nie możesz też od niej odstąpić”, przyjmując nagrodę jako motywację do kontynuowania drogi wyznaczonej przez swoją wspólnotę.

Sorry, this entry is only available in Polish. For the sake of viewer convenience, the content can be shown below in an alternative language. You may click the link to switch the active language.

Przygotowując się do dzisiejszego spotkania, sięgnęłam jeszcze raz do artykułów śp. ks. Stanisława Musiała SJ, i rozpoczęłam lekturę od artykułu „Czarne jest Czarne” opublikowanego w 1997 roku na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Był to wtedy bardzo mocny głos w przestrzeni publicznej, ale i również i kilka lat później, kiedy rozpoczynałam swoje studia teologiczne.

Ojciec Musiał pisze w nim o antysemityzmie jako chorobie społecznej obecnej w wielu krajach świata, również w Polsce. Dziś na nowo mierzymy się ze wzrostem antysemityzmu. Trzy tygodnie temu wróciłam ze spotkania Zarządu Światowej Rady Chrześcijan i Żydów z jej australijskimi i nowozelandzkimi oddziałami. Kilka dni przed, w Sydney dowiedziałam się na parę dni przed szabatem, na który byłam zaproszona, iż planowano atak na tę synagogę i na muzeum żydowskie; zaś w Melbourne wraz z członkami ICCJ odwiedziliśmy synagogę, która została podpalona w antysemickim ataku. W tym tygodniu zaś na spotkaniu z CCJ z Włoch, mówiono, iż w ciągu roku 2024 zgłoszonych było ponad 1000 antysemickich ataków.

Jak bardzo aktualne są słowa ojca Musiała, który w 1997 roku pisał: „wciąż brak społecznej świadomości, że antysemityzm ze swej natury i w każdej swej formie jest śmiercionośny, choć najczęściej nie wprost i nie od zaraz.”

To kontekst, w którym dziś jesteśmy, i moje serce z jednej strony doświadcza ogromnej radości i wdzięczności, ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę z ogromu wyzwań, przed którymi dziś się znajdujemy, gdy obok nas wojna pochłania wielu ludzi, a konflikt pomiędzy Izraelem a Hamasem wciąż trwa. Zaś 7 października i czas po nim, na zawsze wpłynęły na relacje chrześcijańsko-żydowskie i dialog.

Wspomniany artykuł o. Musiała był jednym z pierwszych (obok „Biedni Polacy patrzą na getto” Jana Błońskiego), które czytałam w 2003 roku, kiedy rozpoczynała się moja droga do dialogu. To one wtedy, jak i spotkanie wokół dokumentu żydowskiego „Dabru Emet” (dokumentu, którego 25 rocznicę obchodzimy) zorganizowane przez gigantów dialogu z Światowej Rady Chrześcijan i Żydów w Krakowie, spowodowały, iż odkryłam powołanie w powołaniu. Teksty te, tak jak wtedy, i dziś są trudne, ale trzeba do nich wracać, bo wciąż niestety są aktualne i wołają o przyjęcie postawy, jak mawiał błogosławionej pamięci Marian Turski, „niebycia obojętnym”.

Jestem ogromnie wzruszona, iż w tym roku Klub Chrześcijan i Żydów Przymierze nominował moją osobę do nagrody im. Ks. Stanisława Musiała za inicjatywy społeczne na rzecz dialogu i współpracy chrześcijańsko-żydowskiej i polsko-żydowskiej. To wyjątkowe wyróżnienie, i kiedy uzmysławiam sobie osoby, które w poprzednich latach dostały to wyróżnienie (a niektóre z nich są obecne na tej sali), to czuję, jak bardzo nieadekwatna jest ta moja nominacja; ale przyjmuję ją jako wezwanie i motywację, by kontynuować drogę i pracę na rzecz relacji żydowsko-chrześcijańskich.

Chciałabym włączyć w tę nagrodę wiele osób, które na przestrzeni lat uczyły mnie, czym jest dialog i towarzyszyły mi w jego wyzwaniach. Przede wszystkim myślę o kobietach, pionierkach i gigantkach dialogu, siostrach MB Syjonu, na ramionach których stoję. To od pierwszych dni w Syjonie uczyłam się szacunku, otwartości i ciekawości „Inności drugiego”. To one już w połowie XIX wieku, pomimo teologii katolickiej, która miała w sobie wątki teologii zastępstwa i antyjudaizmu, kiedy otwierały szkoły dla dzieci, np. w Stambule, Aleksandrii, na Starym Mieście w Jerozolimie czy w Ein Kerem, uczyły, by szanować religie, kulturę i tradycje dzieci żydowskich, muzułmańskich, druzów czy innych obrządków chrześcijańskich.

Pamiętam dziś również te siostry i braci MB z Syjonu, które w czasie wojny we Francji, Belgii, Włoszech, na Węgrzech, ukrywały dzieci żydowskie w naszych klasztorach i starały się, czy poprzez zdobywanie fałszywych dokumentów, porcji żywnościowych, organizowanie kryjówek, sposobów ucieczki, ratować rodziny żydowskie. To oni dziś noszą tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata i wzywają do bycia odważnym i aktywnego włączania się w walkę o prawa do godnego i pokojowego życia dla wszystkich bez wyjątku.

Włączam w tę nagrodę kobiety z następnego pokolenia, które kontynuowały charyzmat Syjonu, wzywający do dawania świadectwa o miłości Boga do narodu żydowskiego i budowania świata sprawiedliwości, miłości i pokoju. To one są dla mnie inspiracją, np. siostry Winifred i Raffella, które w Selmie szły z Martinem Luthem Kingiem Juniorem, walczącym o prawa Afroamerykanów. Sr. Emmanula, belgijska „szmaciarka” z Kairu, która, jak wiele z nas, kładła szczególny nacisk na wspieranie kobiet i dzieci; siostra Marie Felix i wiele sióstr w różnych częściach świata, które podejmowały rozmowy z biskupami i teologami i walczyły o to, by mały dokument soborowy „Nostra Aetate” (którego 60 rocznicę w tym roku obchodzimy, a który w radykalny sposób wpłynął na relacje katolicko-żydowskie) nie został odrzucony podczas burzliwych debat dotyczących jego sformułowań. Siostry Syjonu były pionierkami we wdrażaniu „Nostra Aetate” zaraz po Soborze, otwierając centra dokumentacji, dialogu, gdzie Żydzi i chrześcijanie z całego świata mogli studiować, odkrywać nowe perspektywy, a przede wszystkim spotykać się ze sobą.

Jestem ogromnie wdzięczna za siostry obok mnie, które reprezentuje jedna z sióstr ekipy koordynującej Syjon w Europie, s. Marica Benchea, tutaj obecna, siostry i przyjaciele Syjonu od Stanów po Filipiny przez Australię, Nową Zelandię, Kenię, Kongo, Włochy po Izrael, gdzie bije serce Syjonu, … są moimi towarzyszami na drodze dialogu, w ciszy obecności, w wsłuchiwaniu się w różnice religijne i podejmowaniu razem działań w celu budowania świata bardziej sprawiedliwego, inkluzywnego i bardziej pokojowego.

To dzięki nim doświadczyłam uczenia Biblii i teologii w Kongo czy w Zimbabwe, gdzie razem z siostrą Celia Deutsch, NDS i rabinem Dawidem Sandmelem, stawialiśmy pytania o to, jak kształtować dialog, by odpowiadał on na wyzwania związane z innym kontekstem, migracją czy większą różnorodnością pod względem kultury czy tradycji. Bez wsparcia Sióstr oraz wielu świeckich osób złączonych z rodziną Syjonu nie mogłabym wiele osiągnąć. Od nich ciągle się uczę, jak poszerzać moje serce na innych, znajdować nowe drogi dialogu w świecie post-covidowym, świecie wypełnionym konfliktem, migracjami, niepokojem, ale też głębokim utęsknieniem za nadzieją i pokojem w świecie.

Praca dla dialogu, pojednania, budowania mostów żydowsko-chrześcijańskich, jak ja to rozumiem i próbuję robić, to praca z innymi, gdyż nieustannie trzeba nam szukać sojuszników i przyjaciół, bo dialog to jest wymagająca droga, która często wyrzuca nas z utartych torów.

Nie sposób nie wspomnieć tych, dzięki którym moja teologiczna formacja nabrała kształtu dialogicznego, zarówno na Papieskiej Akademii Teologicznej, jak i już dużo później w progresywnej szkole rabinicznej Leo Baeck College, gdy pracowałam nad swoim doktoratem, ale przede wszystkim, gdzie doświadczyłam bardzo dogłębnego dialogu, który dotykał właściwie każdej dziedziny życia, zmieniał mój sposób patrzenia i rozumienia ludzi i świata.

I na koniec chcę podziękować Wam wszystkim, których w ostatnich latach spotkałam i mogłam podjąć współpracę czy to właśnie w Klubie Przymierza, PRChiŻ (Polskiej CCJ) i ICCJ. Bardzo cenię Wasz wkład i Wasze doświadczenie, z którego nieustannie czerpię. To Wy, moi znajomi i przyjaciele w Warszawie, Krakowie, Rzeszowie, w Łodzi, Wrocławiu, Katowicach, Trójmieście, Szczecinie, Lublinie i wielu innych miejscach zasługujecie na tę nagrodę dużo bardziej niż ja, bo to Wy od wielu lat przywracacie pamięć żydowską, uczycie o korzeniach żydowskich chrześcijańskiej wiary, nauczacie o relacjach chrześcijańsko-żydowskich.

I to właśnie dzięki Wam mogę dołożyć swój mały wkład w pracę na rzecz dialogu żydowsko-chrześcijańskiego tutaj w Polsce, uczyć się i inspirować, podejmować walkę z antysemityzmem i innymi formami dehumanizacji, uczyć, formować i zarażać „wirusem” dialogu innych. Bardzo wam dziękuję z całego serca.

Dziś bardziej niż kiedykolwiek – uważam, że dialog jest konieczny, aby zapewnić, że to stulecie nie zakończy się rozlewem krwi i wojną, rozpaczą i nienawiścią. Patrząc na to, co się dzieje wokół, można tracić chęci i zadawać pytanie o sens tego, co robię od 20 lat, a niektórzy z Was od wielu, wielu więcej.

Chciałabym zakończyć moje słowa nauczaniem, które dodaje mi sił, by kontynuować, a znajduje się w małym traktacie Miszny zwanym „Pirke Awot”. Rabin Tarfon z II wieku powiedział tak: Nie jesteś zobowiązana do ukończenia pracy, ale nie możesz też od niej odstąpić; jeśli nauczyłaś się wiele Tory, wielka będzie twoja nagroda, ponieważ Ten, który cię zatrudnia, z pewnością odpłaci ci za twój trud; jednak zapłata pobożnych jest w przyszłości (PAv 2:1).

Biorąc pod uwagę, że dziś, wraz z pojawieniem się nowych społeczeństw i grup imigrantów, zmienia się charakter Europy, myślę, że musimy uczyć i dzielić się doświadczeniem z każdym, kto jest choć trochę otwarty na dialog. Może nie naszemu pokoleniu będzie dane zobaczyć dzień, w którym praca zostanie ukończona, ale jak rabin Tarfon uczy, to ja muszę włożyć swoją część, nie martwiąc się o wykonanie całego zadania. Muszę skupić się na tym, co robię dzisiaj; a jutro przyjdzie kolej na kogoś innego.

Bardzo więc Wam jeszcze raz dziękuję za to dzisiejsze wyróżnienie, ale dziękuję Wam przede wszystkim za to, iż kroczycie ze mną na tej drodze dialogu i wspólnie próbujemy budować świat bardziej sprawiedliwym.

Our partners